środa, 2 kwietnia 2014

Pierwszy dzien juz za mna...

Chciałoby się powiedzieć, że dzień należny zaliczyć do udanych, ale niestety tak nie jest. 

Po ważeniu "grubasów" okazało się, ze moja waga nie spadła ale wręcz przeciwnie - poszła w gore!! Miałam ochotę kląć jak szewc! Ale kobieta, lider w WW, mówi, że to pewnie przez leki które biorę. W sumie to tego nie wzięłam pod uwagę, ale przecież sterydy nie są zbyt korzystne przy zrzucaniu wagi.

Jest jeden plus jak na dzisiejszy dzień. A mianowicie wypiłam tylko dwie kawy i herbatę. Niestety dużo więcej nie wypiłam wiec jest lipa. W sumie wypiłam:
2 szklanki wody (300ml) - jedna z miodem a druga z sokiem z cytryny (bez dodatku cukru czy słodzika)
2 kawy (300ml)
1 herbata (w "nocniku")
wiec jak już mówiłam LIPA!! całkowita pojemność spożytych płynów to ok. 1,5l co prawda dzień się jeszcze nie skończył więc możne uda mi się coś jeszcze wlać w siebie? 

Uda się czy się nie uda? Oto jest pytanie!

Ważenie było to teraz czas na mierzenie... o matko aż się boje!!

Pod uwagę brała będę obwody:
- pod piersiami (omijam obwód piersi gdyż karmie i wyniki będą zakłamane)
- pasa
- bioder
- uda
- ramienia

Tabelka pomocnicza do picia wody zrobiona i wydrukowana. Będzie wisiała w kuchni na ścianie i będzie mi przypominała o piciu (jak nie mi to może komuś innemu ode mnie z domu). 

Teraz trzeba tylko tabelkę na wymiary i wagę... już mam nawet pomysł jak ona powinna wyglądać :)

Musze przyznać się, że "zgrzeszyłam" i byłam w KFC. Na szczecie zjadłam twistera i tylko dwa kawałki kurczaka - resztę zawiozłam do domu i M. skończył :) Rano tez byłam na śniadaniu w Subway ale wzięłam najbardziej zdrowa opcje jaka mogłam (nie będę robiła reklamy mówiąc jaka). 
Za karę pojechałam na zakupy (wiem, fajna mi to kara) po to aby nie siedzieć z dupa na sofie przed telewizorem. Byłam w sklepie i kupiłam dętki bo opony już nowe miałam. Wiec jak brat będzie miał czas to naprawi mi rower i będę mogła ruszyć na podboje okolic :)

Wolę jechać jak wariatka 5km niż mam iść 2km. Nie lubię chodzi i tyle - szybko dopada mnie kryzys.

Pisała
GrubaskA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz